Nate wpadł w ręce człowieka, który dzielił swój niedzielny stół z setkami wiernych. .

- Ja nic z tego nie rozumiem - oznajmiła starsza pani. - Ale wiem jedno: to dobre istoty, chociaż dziwnie wyglądają. Potrzebują naszej pomocy. Jestem szczęśliwa, że mogłam im pomóc. Chociaż trochę.. Winda zatrzymała się na czwartym piętrze. Tammy wkroczyła do środka. Wewnątrz nie było nikogo poza Mitchem. Kiedy drzwi się zamknęły, zapytał:. Lyn stała nieruchomo, dopóki nie zwalczyła pokusy, by chlusnąć mu kawą w twarz. Potem odwróciła się, ze wszystkich sił starając się zachować spokój, i poszła w stronę swojego pokoju. Sverenssen odprowadził ją zimnym spojrzeniem, potem z pogardą wzruszył ramionami i pośpiesznie wyszedł przez boczne drzwi, by dołączyć do towarzystwa przy basenie.. Usadzono ich po zewnętrznej stronie wielkiego stołu w kształcie wydłużonej litery „U”. Po obu stronach skrzydeł stołu siedzieli tranowie wszelkich rozmiarów i rodzajów. Landgraf, jego córka i Eer-Meesach siedzieli u podstawy U, po stronie zewnętrznej, twarzą do trzech pustych krzeseł.. Wysłannicy mieli całkowitą pewność. Przez Chiny i Indie wysłali do Lhasy zaszyfrowany telegram z informacją o swoim odkryciu i natychmiast otrzymali polecenie, zobowiązujące wszystkich do zachowania absolutnej tajemnicy, aby uniknąć intryg, które mogłyby zaszkodzić wielkiej sprawie. Czterej wysłannicy zaprzysięgli przed thanką z wizerunkiem Czenrezi, którą wieźli ze sobą, i ruszyli dalej, aby przeegzaminować jeszcze kilku chłopców w celu zatarcia śladów. Sprawa była bardzo delikatna, ponieważ cała akcja poszukiwawcza odbywała się na terytorium Chin. Za żadną cenę nie można było zdradzić, że znaleziono tu właściwego dalajlamę, ponieważ Chiny mogłyby zażądać wysłania z nim do Lhasy oddziałów wojska, w charakterze eskorty. Dlatego też wystosowano do gubernatora prowincji Ma Pufanga prośbę o zezwolenie na przewiezienie chłopca do Lhasy, gdzie ma się odbyć wybór dalajlamy spośród wielu kandydatów. Ma Pufang zażądał za wydanie chłopca sto tysięcy chińskich dolarów. Natychmiast przekazano mu żądaną sumę. Okazało się jednak, że był to błąd, ponieważ Chińczycy zorientowali się, jak bardzo Tybetańczykom zależy na tym chłopcu, i ponownie zażądali pieniędzy, tym razem trzystu tysięcy dolarów. Zorientowawszy się w popełnionym błędzie, delegacja dostarczyła tylko część żądanej sumy, którą pożyczono od muzułmańskich kupców. Reszta miała zostać wypłacona po przyjeździe do Lhasy na ręce kupców, przybywających z karawaną. Gubernator przystał na te warunki.. - Mówi, że będziemy potrzebować jakiegoś jedzenia - rzekł "Charlie".. - Możesz liczyć na jej zupełne oddanie, panie Eurymachu - zawtórowała Ktimena. - Przynieś no mi zaraz więcej ciepłej wody, Euryklejo, i miękką tkaninę!.