This is a multi-part message in MIME format.
--------------A1124E15A18C396EB6FF401B
Content-Type: text/plain; charset=us-ascii
Content-Type: text/plain; charset=us-ascii
Content-Transfer-Encoding: 7bit
Content-Transfer-Encoding: 7bit
Jerzy Bebak wrote:
> 1. Nie bardzo wiem, o co chodzi z tym Chemikiem Oswiecimskim oraz
> rozruchami antycyganskimi w Oswiecimiu. O ile mi wiadomo, miejscowe
> wladze
> oraz ubecja doprowadzily do takowych w 1981 r.
Potwiedza sie stare powiedzenie; "uderz w stol,a nozyce sie odezwa".
Dzisiaj, kiedy
temat ten jest tutaj poruszony, z nieukrywana
szczeroscia przyznaje Pan,
ze "O ile mi wiadomo, miejscowe wladze
oraz ubecja doprowadzily do takowych w 1981 r."
Oczywiscie madrosci Pan nabral po zapoznaniu
sie z moim tekstem, ktory jako sprostowanie
wreczylem redagujacemu "Glos Ziemii Oswiecimskiej".
Pan osobiscie byl przy tym, i w mojej obecnosci
to odczytal. Ale opublikowac to? Po co?
Wreczylem to na przelomie
lutego i marca 1993 roku.
> (nie wiem, czemu ktos pisze,
> ze do nich "nie dopuscil";
Oczywiscie, ze nie dopuscilem wraz z kolegami z owczesnej"S" do
przeniesienia sie tych chuliganskich
wybrykow na teren miasta, gdzie usilowano
wciagnac w to mieszkancow Oswiecimia
> slabo, ale pamietam te plonace samochody na
> ulicach i spychane do rzeki oraz Cyganow,
Nadal, publicznie powtarza Pan bzdury.Zepchnieto jedna stara, do tego
porzucona i nie na chodzie
- Warszawe.
> ktorzy przez pare astepnych
> tygodni sprzedawali wszystko za bezcen, byleby tylko jak najszybciej
> wyjechac z kraju.
I znowu Pan publicznie lze. Moze to wynikacz braku rozeznania w temacie,
albo czyni
to Pan swiadomie na czyjes zlecenie.
Ile za takie "falszyfki" placa?
A wiec jeszcze raz wyjasniam:
Po pierwsze; - w miesiacu sierpniu 1981 r. udalem
sie na KM MO w Oswiecimiu przy ulicy Jagielonskiej
w celu wreczenia pisma informujacego, ze w ostatnia
niedziele sierpnia, po mszy sw. w kosciele
bl. Maksymilana nastapi przemarsz ludzi pod
Zakladowy Dom Kultuty gdzie odbeda sie
dalsze rocznicowe obchody "Sierpnia '80".
Poniewaz na KM MO skierowano mnie do pokoju
z-cy komendanta MO, tam tez po kilkunastu
minutach zaproponowano mi zrobienie
porzadku z miejscowymi Cyganami. Stwierdzenie
to padlo z ust kpt. Antonowicza z wyksztalcenia,
chyba, prawnik.
Po drugie; - pijacka bijatyka, ktora odbyla sie
zaledwie kilka tygodni od tamtej rozmowy, wziela miejsce
w tzw. "Barze Solnym" albo "Zasolnym" (nazwe musze
odszukac w swoich dokumentach)
ponizej zamku gdzie miescily sie owczesne wladze
Oswiecimia. Pieciu pijanych miejscowych
oswiecimskich lompow pobilo sie ze
swoimi kolezkami od wspolnego kielicha
narodowosci cyganskiej. Ktos siegnal po noz!
W nastepnym dniu kobiety Cyganki, z malymi dziecmi
na reku udaly sie na zamek do owczesnego prezydenta
Koniora, zadajac od niego jakichs pieniedzy oraz
zwrotu zprezentowanego zlota?.
Pod adresem prezydenta padaly glosne
zapytania; "Konior jeszcze raz chcesz d...y?"
W tym samym dniu ukazaly sie jakies
ulotki
(akurat tych nie posiadam) nawolujace
do zbiorki oswiecimskiej ludnosci w rynku
miasta w celu "rozwiazania" sprawy cyganskiej.
Okolo godziny 12.00 do delegatury "S",
w ktorej pracowala Pani Anna Jeczalik
nadchodzily telefony z miejscowej komendy
a "prosba" o udzielenie wsparcia. Mialo ono
polegac na tym, zeby miejscowi dzialacze,
przywdziawszy - bialoczerwone oraz solidarnosciowe
- opaski wyszli na ulice i "utrzymywali" porzadek.
Poniewaz, bylem przew. "S" w jednym z zakladow
pracy, a takze czlonkiem prez. zarzadu reg. "Podbeskidzie"
wspomniana Pani zwrocila sie do mnie co ma czynic.
Rownoczesnie od zaufanej osoby dostalem
wiadomosc, ze na parkingu Panstwowego
Muzeum w Oswiecimiu stoi zaparkowany
transmisyjny samochod
TV Katowice, oraz ze jest to prowokacja
oswiecimskiej komunistycznej wladzy, w ktorej
udzial bierze takze moj byly dyrektor - J. Sadulski
notabene, dwa miesiace wczesniej bez strajku
usuniety z zakladu pracy za urzadzane alkoholowe
libacje oraz malwersacje finansowe,
a takze jedna z najmocniejszych, aczkolwiek
malo znanych postaci w Polsce - dyr. Panstwowego
Muzeum (b. Oboz Koncentracyjny) pan Kazimierz Smolen
(swiadek w norymberdzkim procesie
oraz b. pisarz w kancelari obozu w trakcie jego uwiezienia)
najblizszy koles Cyrankiewicza, ktory robil mu
"oswiecimska legende".(Rowniez,
tutaj moze byc klucz do rozwiazania
"zagadki" smierci rotmistrza Pieleckiego).
Po trzecie: - poniewaz przytoczone dosc dziwne
zdarzenia, o ktorych mowilem w punkcie
drugim, jednoznacznie dowodzily, ze po Mlawie
usiluje sie wykazac, ze porzadek w kraju wymknal
sie z pod kontroli - moja wlasna intuicja takze
sklonila mnie do tego aby wraz z moimi kolegami
udac sie do kilkuosobowej grupki gapiow i uprosic ich
do rozejscia sie do domow. Nalezy nadmienic,
ze ci sami, ktorzy dzien wczesniej dali sobie
po pyskach w wspomnianym barze, juz od godzin
porannych, pod wplywem alkoholu,
przemieszczali sie po ulicach rynku.
Stanowili oni grupe ludzi niepracujacych.
Przypomniec takze wypada,
ze w tamtym okresie sprzedarz alkoholu odbywala sie
(chyba) po godzinie 15.oo.
Po czwarte: - rowniez moi koledzy, na moja prosbe,
osobiscie rozmawiali z pracownikami, ktorzy
zamieszkiwali w obrebie rynku, o nie gromadzenie
sie w miejscu prowokowanej przez oswiecimskie
wladze rozroby. Poniewaz do prowokowanych zamieszek
nie dochodzilo dlatego zapowiadana rozroba
rozeszla sie po kosciach.
Po piate; - po uwiezieniu mnie w stanie wojennym
w Jasztrzebiu - Szerokiej, do oswiecimskiego
grona dzialaczy "S" , po uplywie dwoch tygodni
celowo "dokooptownano" dwoch oswiecimskich
kryminalistow, ktorzy ze wzgledu na wiezienny
staz legitymowali sie tauazami ze stopniem
pulkownika. Obaj poswiadczyli wersje, ze koledzy
ich dostawali forse oraz alkohol od ludzi
zwiazanych z miejscowa milicja. Jeden z nich
bral czynny udzial w tzw. "rozruchach
narodowosciowych".
> Dostali "bilet w jedna strone" do Szwecji).
W stanie wojennym najwiecej, masowo, wyjezdzali.Za przyjmowanie
paszportowych lapowek
wylecial z biura paszportowego, na ul. Olszewskiego
(dawna siedziba SB) nieuleczlny alkoholik, esbek.
Prosze nie dorabiac legendy!.
> Nie wiem,
> czemu laczy sie mnie tez z dosyc obrzydliwa gazeta jaka jest ten
> "Chemik",
> wraz z pracujacym tam jakims dziwnym facetem.
Prosze o to nie winic Pana Kowalczyka. Panosobiscie na swoje wlasne
zyczenie z nia sie polaczyl
stosujac takie same metody jak wspomniany "Chemik"
z tym "dziwnym facetem". Przypomne, ze rowniez
Pan tam zabiegal o swoja prace ale nie wyszlo!!!
Jak sie nie myle, to tez cos tam Pan publikowal
z swojej radosnej tworczosci.!!!
> 2. Poza tym w 1993 roku (a wlasciwie nawet od poznej wiosny 1992 r.)
> nie
> pracowalem w zadnej "gazetce wydawanej przez Urzad Miastaw
> Oswiecimiu", co
> latwo sprawdzic (wlasnie dlatego, ze nie zgodzilem sie, zeby to byla
> gazetka) ani tam nie publikowalem,
Osobiscie odebral Pan z moich rak artykul i wreczylgo Panu Maciborkowi
(jezeli myle nazwisko
to moge je odszukac), w ktorym opisalem
sprawe tzw. "oswiecimskich narodowosciowych rozruchow".
W artykule tym a takze w rozmowie z wami
wyraznie zastrzeglem, ze za pieniadze
oswiecimskich podatnikow stworzono sobie pismo
do opluwania jego mieszkancow, oraz do tego
aby stwarzac odnotowane fakty, gdzie nastepni
oszusci beda siegac do nich wskazujac jako "zrodlo".
Oczywiscie jest to szczyt najwiekszej manipulacji
w jakiej wzieli gowniarze Pana pokroju,
ktorzy nie zdajac sobie sprawy co czynia
ani nie znajac faktow - mysla, ze uprawiaja dzinnikarstwo.
Przypomne takze, ze takie same androny
zdazyla zamiescic "Gazeta Wyborcza"
oraz pobobne nowojorski "Nowy Dziennik",
ktory co prawda powolal sie na jakis
zydowski Instytut w Wielkiej Brytanii.
Takie Instytuty, znowu powoluja sie
na takie jak wyzej wspomniane zrodla
i juz mamy gotowa historie, na czyjs uzytek.
> bo wladze miejskie bardzo o to dbaly.
O co dbaly?
> 3. Drogi max! Panie Kowalczyk, jakkolwiek sie Pan nazywa! O ile sie
> nie
> myle, fragment maila, jaki zamiesciles "ku przestrodze", moze
> pochodzic od
> bliskiego krewnego tego waznego oswiecimskiego komucha - w kazdym
> razie
> jego nazwisko przewija sie przez te liste w cigu ostatnich tygodni
A jednak! Znal Pan dokladnie moje nazwisko. Oczywiscienazywam sie -
Janusz Januszewski. Jestem zalozycielem
"S" z 1980 roku w Oswiecimiu i niestety ale szwagrem wspomnianego
redaktora Jozefa Rusinka z "Oswiecimskiego CHEMIKA".
Prawie w kazdej rodzinie sa jakies kanalie.
Rzecz polega na tym, ze ja tego nie ukrywam.
Pamietajac moje nazwisko, sadzilem, ze sie Pan
wychyli, poniewaz zdaje sobie sprawe,
ze doskonale pamieta Pan i ten incydent!!!.
- I o to mi chodzilo!
> . Sluze
> jego donosami z roku 1992, styl generalnie sie nie zmienil, ale sa tam
> piekne kwiatki,
Potwierdza mi Pan opinie jaka o Panu istnieje.Jest Pan co najwyzej
bezplodnym niedorosnietym kretaczem,
ktory ma wielkie ambicje zostania, ale, podrzednym dziennikarzyna.
Dlatego napisze kazde g....o aby sie jakos
na powierzchni utrzymac.
Panie Bebak! "OSWIADCZENIE", ktore wydalem,
ktore nie zamiescila wspomniana gazetka, bylo podpisane
przeze mnie oraz moja malzonke. Bylo uwierzytelnione
notarialnym podpisem w USA.
Zostalo rozeslane do wszystkich partii
politycznych w Oswiecimiu, zwiazkow zawodowych,
Urzedu Miasta, wiekszych zakladow pracy oraz Prokuratury
w Owiecimiu. Poniewaz dobrzy ludzie wspomogli moje
starania to tez na tej podstawie UOP zostal zmuszony
do zajecia sie to sprawa.
Sprawa dotyczyla nielegalnego
przewozu oraz posiadania przez tegoz redaktora
krotkiej broni osobistej. Oczywiscie, nie ukrywam tego,
ze byla to zemsta za to, ze wspomniany redaktor
po powrocie do Polski poparty przez swoich komunistow
kolesiow ponownie zajal swoje stanowisko. Kiedy nastapil
okres przemian tj. w 1989 roku na kolanach prosil mnie
aby przebaczyc mu grzechy przeszlosci i wiecej
nie ma zamiaru sie w zadnej komunistycznej gazecie "swinic".
Poniewaz oszukal nas, a my kierujac sie chezescijanskim
przebaczeniem dalismy sie nabrac, tak jak i
... wiecej »